Witaj,
Z umierającym alternatorem warto uważać. Mój umierając uszkodził mi sensor poduszek powietrznych i prawie 2 miesiące szukałem odpowiedniego. Oczywiście zgadzam się z szanownymi przedmówcami, że w alternatorze można wszystko wymienić i będzie jak nowy tylko czy to się będzie opłacało?
Po rozebraniu mojego alternatora marki Valeo (oryginał włożony przez fabrykę) okazało się, że do wymiany są łożyska, szczotki, regulator napięcia i płytka z diodami. W Poznaniu niestety ceny są wyższe i za regenerowany metodą fabryczną (wygląda jak nówka sztuka) alternator Bosha zapłaciłem 400 zł

- mam za to na niego rok gwaracji. Mój elektryk powiedział, że gdybym od początku miał Bosha to by go remontował, natomiast ceny części zamiennych do Valeo są z kosmosu.
Jednak nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Alternator uszkadzając sensor poduszek powietrznych pokazał, że mimo że posiadam 2 poduszki powietrzne i sprawdzając instalację poduszek na VAG-u nie było błędów, poduszki nie są podłączone. Ktoś był tak dowcipny czy głupi (trudno to nazwać), że wstawił wielką ściemę.
Cofnę się nieco do historii mojego auta, które w roku 2000 jako 5 letnie powypadkowe auto sprowadził dla siebie lekarz, który nie miał zielonego pojęcia o motoryzacji. Na remont samochodu nie szczędził siana, więc ludzie wykorzystali jego naiwność. Mechanicznie auto było poskładane bez zarzutu, ponieważ zajmował się tym długoletni pacjent pana doktora, który miał zapewne znajomego elektryka. Ten elektryk kupił dwie nowe poduszki powietrzne, lecz miał pewnie duże problemy by kupić taśmę poduszki powietrznej kierowcy dlatego na wyjściu do taśmy wlutował oporniczek. Nie wszystko jednak chciało grać więc, by nie było problemów i kontrolka poduszek ładnie gasła po przekręceniu kluczyka na wyjściu w sensorze wlutował kolejne dwa oporniczki (po jednym dla każdej poduszki) co w bezpośredni sposób oznacza, że w razie kolizji poduszki nie będą odpalone. Ten dupek nie zdawał sobie sprawy, że przez jego "pomysłowość" ktoś może stracić życie.
W zeszłym roku ja kupiłem tego Golfika, a sprzedawca, pan doktor zapewniał mnie że pojazd jest wyposażony w dwie poduszki powietrzne, co potwierdzała gasnąca kontrolka po odpaleniu silnika. Kupiłem również sobie kabel do VAG-a i sprawdzając instalację również sensor nie wykazywał błędów.
Dopiero po interwencji alternatora wszystko wyszło na jaw...
Dlatego uważajcie przy kupnie, ponieważ nawet oczywiste rzeczy mogą nie być tym czym się wydają.
Pozdrawiam